
120 lat tradycji: Kominiarska saga rodziny Ratajskich z Kalisza
W Kaliszu nazwisko Ratajski od ponad wieku kojarzy się z przynoszącym szczęście czarnym mundurem. To historia nie tylko rzemiosła, ale przede wszystkim niezwykłej determinacji rodziny, która mimo wojen, okupacji i zmian ustrojowych, zdołała ocalić firmę i przekazać ją kolejnym pokoleniom. W 2026 roku mija dokładnie 120 lat, odkąd ten rodowy szlak został przetarty.
Andrzej Ratajski: Fundamenty i Srebrny Monogram (1906–1926)
Wszystko zaczęło się w 1906 roku, gdy 14-letni Andrzej Ratajski rozpoczął terminowanie u mistrza kominiarskiego. Mimo przerwy spowodowanej I wojną światową, w lutym 1921 roku w Łodzi zdał egzamin mistrzowski, uzyskując wpis do księgi cechowej pod numerem piętnastym. W międzywojennym Kaliszu zbudował renomowaną firmę, a o jego statusie świadczył noszony z dumą srebrny monogram.
Niestety, Andrzej zmarł przedwcześnie w 1926 roku, w wieku zaledwie 36 lat. Wówczas stery przejęła wdowa, Stefania Ratajska. To ona, wykazując się niezwykłą siłą charakteru, prowadziła przedsiębiorstwo przez kilkanaście lat, aż do wybuchu II wojny światowej, wychowując jednocześnie syna – następcę rodu.
II Wojna Światowa: Stefan Ratajski i trudne przetrwanie
Syn Andrzeja i Stefanii, Stefan Ratajski, poszedł w ślady ojca, zdając egzamin czeladniczy w 1935 roku. Niestety, nadejście wojny przyniosło dramatyczne zmiany. Niemieccy okupanci przejęli firmę prowadzoną przez Stefanię.
Rodzinę uratował fach w ręku Stefana. Został on zatrudniony przez niemieckich mistrzów kominiarskich (najpierw A. Marxa, a potem M. Anderle), którzy zarządzali przejętym rynkiem. To zatrudnienie pozwoliło Stefanowi, jego żonie i dzieciom przetrwać brutalny czas okupacji.
Józefa Ratajska: Walka z systemem (Lata 50.)
Po wojnie Stefan uzyskał uprawnienia mistrzowskie i wznowił prowadzenie zakłady kominiarskiego, ale nad firmą zawisły czarne chmury stalinizmu. W latach 50. władza ludowa dążyła do likwidacji prywatnej inicjatywy poprzez przymusową kolektywizację, zakładanie spółdzielni kominiarskich. W tym krytycznym momencie Stefan Ratajski ciężko zachorował.
Wtedy do walki o dziedzictwo stanęła jego żona, Józefa Ratajska. Gdy urzędnicy chcieli odebrać im rejon pracy na rzecz spółdzielni, Józefa słała pisma i petycje do władz centralnych. Jej determinacja przyniosła skutek. W grudniu 1951 roku Prezydium Rady Ministrów w Warszawie – w drodze wyjątku – nakazało pozostawienie firmy w rękach Ratajskich. Dzięki Józefie rodzinny biznes pozostał prywatny, co było ewenementem w tamtych czasach.
Wojciech Ratajski: Mistrz i Wychowawca
Schedę po Stefanie przejął jego syn, Mistrz Kominiarski Wojciech Ratajski. Prowadził firmę przez dekady PRL-u i okres transformacji, dbając o najwyższe standardy rzemiosła. Wojciech nie tylko unowocześniał warsztat pracy, ale był też mentorem dla wielu młodych adeptów sztuki kominiarskiej. To on zwykł mawiać o etosie pracy kominiarza, który „bywa bliżej Boga niż ktokolwiek inny”. Pod jego ręką firma ewoluowała z tradycyjnego czyszczenia kominów w stronę specjalistycznych usług technicznych.
Robert Ratajski: Lider branży w skali kraju
Dziś, w czwartym pokoleniu, firmę przy ulicy Podmiejskiej w Kaliszu prowadzi syn Wojciecha – Mistrz Kominiarski Robert Ratajski. Choć początkowo zdobył inne wykształcenie, powrócił do rodzinnych korzeni, wprowadzając firmę w XXI wiek.
Robert Ratajski to nie tylko lokalny przedsiębiorca, ale jedna z kluczowych postaci polskiego kominiarstwa. Był jednym z założycieli Krajowej Izby Kominiarzy w Warszawie. Pełni prestiżową funkcję Wiceprezesa Zarządu Głównego Krajowej Izby Kominiarzy, gdzie odpowiada m.in. za finanse organizacji. Jest aktywnym propagatorem bezpieczeństwa energetycznego i ekologii, angażując się w ogólnopolskie kampanie na rzecz walki ze smogiem.
Historia Ratajskich to dowód na to, że „praca na swoim” – jak mawiali przodkowie – choć trudna, ma najgłębszy sens, gdy stoi za nią siła rodziny.
Życzenia na kolejne stulecia
Z okazji jubileuszu 120-lecia, Rodzinie Ratajskich życzymy, aby drabina sukcesu była zawsze stabilna, a szczęście, które od pokoleń przynosicie mieszkańcom Kalisza, wracało do Was każdego dnia. Niech Święty Florian czuwa nad Waszą bezpieczną pracą, a rodzinna saga trwa przez kolejne 120 lat – z taką samą pasją, determinacją i solidnością, jak u jej początków. Tyle samo powrotów, co wejść na dach!
















